Opuszczone koszary
Z dzikim krzykiem na ustach wbiegli na dziedziniec starych koszar. Było ich może dziesięciu, a może jedenastu. Mieli nie więcej jak po piętnaście lat. Ich ubrania nie były zbyt czyste, a niektóre kurtki miały dziury lub łaty.
Koszary były już od dawna opuszczone. Plądrowali je różni bezdomni i włóczędzy. Trudno był tu znaleźć choćby jeden kawałek metalu. Wszystko zostało wyszabrowane na złom. Przez jakiś czas grupa bezdomnych miała tu nocleg, ale zostali przepędzeni. Grupa wyrostków zaczęła gonić się po zrujnowanym budynku. Jeden z nich trafił na wielką salę, w której pod ścianą poukładane były stare materace. Przywołał resztę. Nie wiadomo jak powstał pomysł. Można uznać, że zrodził się niejako we wszystkich głowach jednocześnie. Chłopcy zaczęli wyrzucać materace przez okno. Potem na środku dziedzińca uformowali z nich wielki stos. Zgrzyt zapałki i wybuchł płomień. Mimo, iż materace przesiąknięte były wilgocią, a gdzie nie gdzie pokrywała je pleśń, to jednak szybko zajęły się ogniem. Wielki płomień wznosił się coraz wyżej. Sprawcy tego zajścia zaczęli się obawiać, że ogień zaalarmuje straż pożarną. Na wszelki wypadek uciekli pozostawiając materace losowi jaki im zgotowali. Jednak straż przyjechała dopiero po godzinie. Już nie było czego gasić.
No related posts.